Szukają winnych

Rondo w Cedzynie powstało pod koniec 2011 roku, to zakończenie wybudowanego wówczas wschodniego wylotu z Kielc drogi ekspresowej S74. Minęło niespełna półtora roku i stan wyspy centralnej pozostawia sporo do życzenia.

Widać, że jej krawędź jest mocno rozjeżdżona, szczególnie na części, którą samochody jadą od Kielc w stronę Sandomierza. To tym bardziej zaskakuje, że krawężniki są tam dosyć wysokie, co sugeruje, że na wyspę muszą wjeżdżać samochody ciężarowe.

W jeszcze gorszym stanie jest oddane do użytku jesienią ubiegłego roku rondo w Prząsławiu, przez które można wjechać na nową obwodnicę Jędrzejowa na drodze krajowej nr 78. Tutaj po śladach ewidentnie widać, że kierowcy próbowali przejechać przez wyspę centralną i to z kilku wjazdów.

Małgorzata Pawelec, rzeczniczka kieleckiego oddziału GDDKiA, zapewnia, że w obu przypadkach ronda są wykonane zgodnie ze wszystkimi normami i odpowiednio oznakowane. - Zrobiono nawet więcej, niż wymagają tego przepisy - podkreśla.

Wylicza kilkanaście znaków stojących przed rondem w Cedzynie. Informują one o końcu drogi ekspresowej, dojeździe do ronda i nakazują redukcję prędkości. - A już na miejscu są podświetlane biało-czerwone tablice, tzw. sierżanci. Mimo to kierowcy i tak najeżdżają na wyspę centralną. Potwierdzają to kolejne kontrole stanu drogi. Mieliśmy nawet przypadki uderzenia właśnie w tablice na rondzie - twierdzi Pawelec.

Jej zdaniem kierowcy po prostu jadą zbyt szybko. - To przedziwne zjawisko. Nie rozumieją, że tam trzeba zwolnić. To zresztą widać, bo uszkodzenia najczęściej są na kierunku, na którym można jechać najszybciej, czyli od Kielc w stronę Rzeszowa - tłumaczy rzeczniczka.

Podobnego zdania jest policja. - Trzeba dostosować prędkość. Poza tym sporo zależy od umiejętności kierowców - mówi Grzegorz Dudek, rzecznik świętokrzyskiej policji.

Drogowcy praktycznie to samo mówią o rondzie w Prząsławiu. - Mieliśmy nawet ostatnio trzy przypadki, że kierowcy próbowali przejechać w poprzek wyspy - mówi Pawelec.

Wyjaśnia, że ronda pozwalają na włączenie nowych odcinków dróg do istniejącej sieci drogowej. - Przede wszystkim są jednak bezpieczne, zmuszają kierowców do wyhamowania i inaczej organizują ruch. Sztandarowym przykładem jest rondo w Chmielniku. W tym miejscu przez wiele lat dochodziło do wypadków, ginęli ludzie. Po wybudowaniu ronda problem zniknął - mówi Małgorzata Pawelec.

Jej zdaniem obie nowe inwestycje z czasem rozjeżdżane będą coraz rzadziej. - Pamiętam, jak kilka lat temu wybudowaliśmy rondo w Łoniowie na "dziewiątce" i drodze krajowej nr 79. Przez pierwszy miesiąc kierowcy za pośrednictwem mediów skarżyli się, że jest zbyt ciasne. Potem zrozumieli, że wystarczy zwolnić i problem się rozwiązał - podkreśla rzeczniczka kieleckiego oddziału GDDKiA.

 

 


źródło:  kielce.gazeta.pl

 

Zaloguj się

Liczba odwiedzających

Odwiedza nas 87 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

343351
Dzisiaj139
Wczoraj143
Tydzień446
Miesiąc3076