Gdzie jest rurociąg "Przyjaźń"

Nie tylko osławione ślimaki mogą spowolnić budowę ostatniego odcinka zachodniej obwodnicy Poznania. Kolejnym problemem może być rurociąg "Przyjaźń", który przecina planowaną trasę.

Kierowcy zacierają ręce, bo za rok, w czerwcu, mamy już jeździć całą zachodnią obwodnicą Poznania w ciągu dwujezdniowej drogi ekspresowej S11. Pod koniec kwietnia Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych przekazała wykonawcy, firmie Skanska, plac budowy ostatniego odcinka - od Swadzimia do Rokietnicy. - I od 6 maja prace ruszyły pełną parą - mówi Piotr Chodorowski, wicedyrektor poznańskiego oddziału GDDKiA. - Na razie roboty toczą się głównie w okolicach węzłów Poznań-Tarnowo Podgórne i Poznań-Kiekrz. Trwa karczowanie pni po wycince drzew i inne roboty ziemne - dodaje.

Drogowcy nie mogą jednak pracować jeszcze na całym ponad 5-kilometrowym odcinku. Pierwsza przyczyna to sprawa ślimaków, chronionego gatunku poczwarówki jajowatej, która ma siedlisko w pasie przyszłej obwodnicy. Ślimaki albo zostaną przeniesione w inne miejsce, albo rozjechane walcami, bo o zgodę na zniszczenie części siedliska wystąpiła ostatnio GDDKiA.

Decyzję podejmie Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, ale wciąż nie wiadomo, kiedy to nastąpi.

Tymczasem czas ucieka, bo GDDKiA podpisując umowę z wykonawcą obwodnicy, zobowiązała się, że do 28 czerwca rozwiąże problem ślimaka. Jeśli do 12 lipca Skanska nie będzie mogła budować trasy na odcinku z siedliskiem poczwarówki, to będzie mogła wystąpić do GDDKiA z roszczeniami za brak dostępu do placu budowy.

W pobliżu siedliska ślimaka na drogowców czeka zresztą jeszcze jedna "pułapka" - w ziemi znajduje się rurociąg "Przyjaźń", którym płynie ropa z Rosji do Europy Środkowej.

Teoretycznie, nie jest to wielka przeszkoda. - Nigdy nie wiadomo na pewno, czy to, co jest na mapach, znajduje się faktycznie w tym samym miejscu pod ziemią - przyznaje Chodorowski. - Dziś trudno jest też jeszcze powiedzieć, jaką technologię zastosujemy przechodząc z drogą nad rurociągiem, najpierw musimy poznać jego stan techniczny - dodaje.

Drogowcy muszą się liczyć z tym, że po odkryciu rurociągu okaże się, że konieczna będzie jego naprawa. A wtedy sprawa znowu się nieco skomplikuje. - Takie rury wykonywane są na zamówienie i to trwa zwykle kilka miesięcy - mówi dyr. Chodorowski. Jeśli więc "Przyjaźń" będzie w kiepskim stanie, to na kolejnym fragmencie ostatniego odcinka obwodnicy prace ruszą z opóźnieniem.

 

 


źródło:  poznan.gazeta.pl

 

Zaloguj się

Liczba odwiedzających

Odwiedza nas 99 gości oraz 0 użytkowników.

Licznik odwiedzin

343351
Dzisiaj139
Wczoraj143
Tydzień446
Miesiąc3076